Filozofia tradingu
Droga do zostania wybitnym traderem to podróż polegająca na „poznaniu siebie, zrozumieniu świata i dostrzeżeniu ludzkości”. Nie walczysz z rynkiem, lecz ze sobą samym, z własnym wnętrzem.
W tym roku (2024) przeczytałem 100 książek, co oznacza, że z powodzeniem zrealizowałem swój roczny plan czytelniczy. Lektury te obejmowały wiele dziedzin, takich jak nauka, medycyna, psychologia, sztuka, nauki społeczne, literatura oraz inwestycje i trading. Wśród nich znalazło się mnóstwo wybitnych pozycji, które postanowiłem zebrać i polecić. Naprawdę wartościowych książek jest tak wiele, że aby lista polecanych tytułów nie była zbyt długa, musiałem wybrać prawdziwe perełki. Poniżej znajdziecie książki, które po lekturze oceniłem na co najmniej cztery, a nawet pięć gwiazdek (na pięć możliwych).
Być może poszerzyły one moje horyzonty i wzbogaciły moją wiedzę, być może dostarczyły mi mnóstwo cennych informacji, a być może głęboko poruszyły moją duszę, wywołując radość lub smutek. Wszystkie te książki zamierzam przeczytać ponownie w przyszłości, co świadczy o ich znaczeniu dla mnie i o wartości tej listy rekomendacji.
Oto pozycje numer 3 i 4:
„Finansowi Czarodzieje” – Jack D. Schwager
Oryginalny tytuł: Market Wizards - Jack D. Schwager
„Nowi Finansowi Czarodzieje” – Jack D. Schwager
Oryginalny tytuł: The Market Wizards - Jack D. Schwager
„Market Wizards” i „The New Market Wizards” to dwie klasyczne książki Jacka D. Schwagera, będące zbiorem wywiadów z czołowymi traderami, menedżerami funduszy hedgingowych i innymi finansowymi „mistrzami”. Przepytani traderzy reprezentowali różnorodne osobowości i odmienne szkoły myślenia (niektórzy skupiali się na kontraktach terminowych na surowce, inni preferowali handel walutami, globalne strategie makroekonomiczne, a jeszcze inni specjalizowali się w handlu ilościowym). Łączyła ich jednak jedna cecha: wszyscy osiągali wybitne wyniki.
Sam autor był kiedyś traderem, choć niezbyt skutecznym (dziś jest oczywiście bardzo odnoszącym sukcesy pisarzem). Chciał poznać tajemnice sukcesu najlepszych traderów, co zaowocowało tymi dwoma klasycznymi wywiadami. Przedstawiają one zarówno triumfy, jak i bolesne doświadczenia ludzi rynku.
Kilka przykładów ich sukcesów:
- Monroe Trout: W ciągu pięciu lat objętych badaniem jego średni zwrot wynosił 67%, a maksymalne obsunięcie kapitału nieznacznie przekraczało 8%. W 87% miesięcy osiągał zyski. Miał doskonały stosunek zysku do ryzyka, którego nie był w stanie dorównać nawet Paul Tudor Jones – legendarny i niezwykły trader.
- Randy McKay: Doświadczony trader kontraktów terminowych na waluty. W ciągu siedmiu miesięcy przekształcił 2000 dolarów w 70 000 dolarów, a w kolejnym roku w milion. Utrzymywał stabilne zyski przez ponad 20 lat. Ostrożne szacunki wskazują na łączne zyski rzędu dziesiątek milionów dolarów. Jego pierwsze konto, uruchomione w 1982 roku z kapitałem początkowym 10 000 dolarów, w ciągu 20 lat wygenerowało łączne zyski przekraczające milion dolarów na każdym koncie.
- Eckhardt: Matematyk, partner słynnego spekulanta giełdowego Richarda Dennisa. W ciągu pięciu lat (do roku wywiadu) zarządzał kilkoma innymi rachunkami, osiągając średni zwrot 62%, od 7% straty w 1989 roku do 234% zysku w 1987 roku. Od 1987 roku jego średni roczny zwrot z własnego handlu przekraczał 60%, a rok 1989 był jedynym rokiem ze stratą.
- Paul Tudor Jones: Słynny zarządzający funduszem Tudor Futures Fund. Podczas krachu rynkowego w 1929 roku w ciągu miesiąca osiągnął 62% zwrotu. Miał pięć kolejnych lat z trzycyfrowymi zwrotami, przy bardzo niskim ryzyku obsunięcia. We wrześniu 1984 roku uruchomił Tudor Futures Fund z kapitałem 1,5 miliona dolarów. Do końca października 1988 roku każde 1000 dolarów zainwestowane w ten fundusz było warte 17482 dolarów, a łączna kwota, którą zarządzał, wzrosła do 330 milionów dolarów.
- Bielfeldt: Trader z małego amerykańskiego miasteczka, który zaczynał z ograniczonym kapitałem – zaledwie 1000 dolarów. Dziś jest jednym z największych traderów obligacji na świecie.
- Martin S. Schwartz: Były analityk papierów wartościowych, który w ciągu siedmiu lat osiągnął średni miesięczny zwrot w wysokości 25% (ponad 1400% w skali roku), handlując głównie akcjami i kontraktami terminowymi na indeksy.
Cierpienia niektórych z nich:
- Bill Lipschutz: Trader walutowy. Zaczynał z kontem 12 000 dolarów, handlując głównie akcjami. W ciągu czterech, pięciu lat osiągnął szczyt 250 000 dolarów, by ostatecznie stracić niemal całe konto w ciągu kilku dni, w wyniku ciągłego zajmowania krótkich pozycji na dnie bessy, aż do całkowitej likwidacji. Później nigdy więcej nie handlował na własnym koncie, skupiając się na pracy dla instytucji i zapewniając sobie stabilne dochody.
- Eckhardt: Wspomniany wcześniej matematyk. Kiedyś w ciągu pięciu minut stracił ponad połowę kapitału w dwóch transakcjach, co było dla niego pierwszą lekcją zarządzania ryzykiem.
- Richard Dennis: W ciągu dziesięciu lat przekształcił konto z 30 000 dolarów w 80 milionów, by w 1988 roku stracić ponad 50% funduszy, którymi zarządzał.
- Jeden z traderów zarobił 27 milionów dolarów w ciągu roku, handlując spreadami na miedzi, a następnie stracił niemal wszystko.
Chwile chwały są rzadkie, cierpienia – nieskończone… Nie będę wymieniać wszystkich, bo w zasadzie sprowadzają się do tego samego: strat, i to bardzo bolesnych.
Jakie są podstawowe cechy wybitnego tradera?
Jako trader, który osiągnął już stabilne zyski, chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami na temat handlu, łącząc je z doświadczeniem praktycznym oraz materiałami z wielu innych książek i wywiadów. Nie będę już mówić tylko o tych dwóch pozycjach, ale raczej o szeroko pojętym świecie traderów.
Jakie cechy posiadają odnoszący sukcesy, wybitni traderzy? A jak wyglądają „zielone listki” (niedoświadczeni gracze)? Poniższe punkty pomogą ci odróżnić na rynku oszustów, niedoświadczonych graczy i hazardzistów od prawdziwie znakomitych traderów.
Oto podstawowe cechy wybitnych traderów:
1. Nie traktują pieniędzy jak pieniędzy. Dla wybitnego tradera handel to gra, w której punkty liczy się w pieniądzach. Zbyt duże przywiązanie do pieniędzy w tej grze prowadzi jedynie do ich utraty.
Prawdziwi „zieloni listki” (niedoświadczeni gracze) zbyt mocno przywiązują się do pieniędzy. Nie chcą zamknąć pozycji ze stratą (stop loss), gdy tylko pojawi się niewielki minus, co prowadzi do długiej drogi odrabiania strat, a w rezultacie mała strata zamienia się w dużą. Zbyt mocno przywiązują się do pieniędzy, dlatego zaraz po otwarciu pozycji zaczynają fantazjować o życiu po wielkim zarobku – o luksusowych samochodach, pięknych kobietach i wystawnym życiu. Następnie, przy najmniejszym zysku lub niewielkim cofnięciu się zysku, zamykają pozycję (take profit) i uciekają z niewielkim zarobkiem. Bo skoro ta transakcja nie przyniesie im fortuny, to przynajmniej niech zarobią na „posiłek”.
Prawdziwi wybitni traderzy nie traktują pieniędzy jak pieniędzy. Wiedzą, że to tylko gra liczb, więc transakcja na 100, kilkaset czy kilkadziesiąt milionów dolarów, przy zachowaniu tego samego stosunku ryzyka, ma taką samą naturę. Skupiają się na podnoszeniu swojego wyniku w tej grze, dlatego potrafią zachować spokój i opanowanie.
2. Koncentracja na zarządzaniu ryzykiem. To jest coś, co wszyscy mistrzowie inwestowania i wybitni traderzy podkreślają raz po raz: co jest najważniejsze w inwestowaniu? Zarządzanie ryzykiem, zarządzanie ryzykiem, i jeszcze raz, do cholery, zarządzanie ryzykiem!
Prawdziwi „zieloni listki” nigdy nie zarządzają ryzykiem. Ignorują prawa prawdopodobieństwa, skupiają się wyłącznie na zyskach, fantazjując o szybkim wzbogaceniu się. Lubią stawiać wszystko na jedną kartę (all in), kupować „okazje”, uwielbiają łapać spadające noże (kupować na dnie) i szukać okazji do pomnożenia kapitału sto, a nawet tysiąckrotnie. Jeśli chcesz łapać spadające noże, to znajdziesz ich nieskończenie wiele. Ty skupiasz się na zyskach, rynek – na twoim kapitale.
Prawdziwi wybitni traderzy wiedzą, że nie zawsze będą mieli rację. Ich średni wskaźnik sukcesu wynosi zaledwie około 50%. Jeśli nie zarządzasz ryzykiem odpowiednio, rynek pochłonie twój kapitał. Wybitni traderzy nigdy nie inwestują całej sumy na raz i nie łapią spadających noży. Rozumieją, że należy szanować rynek i wiedzą, że wydarzenia typu „czarny łabędź” na pewno się wydarzą, i to z prawdopodobieństwem znacznie większym, niż ludzie sobie wyobrażają. Dlatego każda transakcja jest dokładnie kalkulowana pod kątem ryzyka i nigdy nie podejmują się nieopłacalnych transakcji, w których duże ryzyko jest podejmowane dla małego zysku.
3. Miłość do tradingu.
Prawdziwi „zieloni listki” nie kochają tradingu. Cieszą się tylko wydawaniem pieniędzy, a nie samym procesem handlu, dlatego poświęcają bardzo mało czasu na prawdziwą naukę i badania. Nie skupiają się na samodoskonaleniu, lecz jedynie liczą na to, że niewielki wkład przyniesie im ogromne zyski. Nie badają, nie analizują i nie stawiają czoła swoim błędom. Handlują tylko z nadzieją na szybkie wzbogacenie się. Ich emocje podążają za wzrostami i spadkami rynku; oni nie handlują, oni po prostu hazardują.
Wyjaśnijmy definicję: hazard to system o ujemnej oczekiwanej wartości, w którym ciągłe działanie prowadzi do strat. Trading to system o dodatniej oczekiwanej wartości, w którym ciągłe działanie prowadzi do zysków. Nie ma znaczenia, czy chodzi o amerykańskie akcje, kryptowaluty, czy różne instrumenty pochodne (kontrakty opcyjne, futures, obligacje).
Wszyscy wybitni traderzy bardzo kochają handel. Pracują pilniej niż ktokolwiek inny. Trading, oprócz nagrody finansowej, sam w sobie jest pełen przyjemności i wyzwań. Wiedzą, że prawdziwy handel różni się zasadniczo od hazardu, dlatego nie fantazjują o szybkim wzbogaceniu się, lecz koncentrują się na ulepszaniu procesów, utrzymywaniu dyscypliny i analizowaniu własnych błędów. Wielu wybitnych traderów już w dzieciństwie interesowało się światem biznesu i finansów.
4. Niezwykle silna pewność siebie. Prawdziwie silna pewność siebie prowadzi do braku strachu, a nie do samozadowolenia i upartego nieprzyznawania się do błędów.
Prawdziwi „zieloni listki” odczuwają tylko strach, nie mają pewności siebie. Nie posiadają systemu ani dyscypliny, nie ufają własnym osądom. Nie potrafią utrzymać zyskownych pozycji, bo boją się, że zdobyty zysk im ucieknie. Stratne pozycje z kolei trzymają uparcie, bo boją się szczerze przyznać do swoich błędów, co w końcu prowadzi do przekształcenia małych strat w duże.
Prawdziwi wybitni traderzy ufają swojemu systemowi, posiadają absolutną dyscyplinę i potrafią zachować spokój i opanowanie niezależnie od ruchów rynku. Śmiało utrzymują zyskowne pozycje, pozwalając zyskom rosnąć, a także odważnie i zdecydowanie zamykają stratne pozycje, eliminując duże straty w zarodku. Prawdziwi wybitni traderzy mają odwagę szczerze przyznać się do swoich błędów – to wynika z ich pewności siebie. Wiedzą, że tylko szczere stawienie czoła błędom i ich korygowanie pozwoli im stać się lepszymi.
5. Odwaga przyznania się do błędów. Wybitni traderzy lepiej niż inni potrafią refleksyjnie podchodzić do swoich pomyłek i mają odwagę, by natychmiast je przyznać. Sposób, w jaki radzisz sobie z porażką, decyduje o tym, czy jesteś przeciętny, czy wielki.
Prawdziwi „zieloni listki” nigdy nie przyznają się do błędów: uważają, że zawsze mają rację. Kiedy zarabiają, są „świetnymi” traderami, a nawet Buffett mógłby się od nich uczyć. Kiedy tracą, są jeszcze „lepsi” – są inwestorami wartościowymi, „duchowymi akcjonariuszami”, przyszłymi Buffettami. „Zawsze mam rację, jestem tak bystry i zdolny, mam wykształcenie i karierę, więc jeśli tracę na giełdzie, to tylko dlatego, że rynek mnie atakuje.” Kiedy „zielony listek” zarobi, będzie się wszędzie chwalił, analizując i dowodząc, jak mądrze postąpił w punktach 1, 2, 3, co przyniosło mu pieniądze. Kiedy straci, milczy, wierząc, że prędzej czy później rynek odbije. Prawdziwi „zielone listki” chętnie biorą odpowiedzialność za swoje zyski, ale nigdy za straty, zawsze zrzucając winę na innych.
„Zielony listek” musi jasno określić, czy zajmuje się tradingiem, czy inwestowaniem. Kto próbuje robić jedno i drugie, jest tylko „zielonym listkiem”, który nie radzi sobie z żadną z tych rzeczy, dostarczając kapitał i płynność rynkowi.
Prawdziwi wybitni traderzy wiedzą: „Jeśli ciągle tracę pieniądze, to na pewno ja popełniam błędy i muszę znaleźć sposób, by je poprawić”. Trader ponosi 100% odpowiedzialności za wyniki swoich transakcji, nigdy nie zrzuca winy na rynek czy czynniki zewnętrzne. „Jeśli straciłem dużo pieniędzy, to znaczy, że w ogóle nie jestem dobrym traderem. Jeśli zarobiłem, to tylko dlatego, że rynek mi sprzyjał, miałem szczęście. W każdej transakcji staram się jedynie stracić mniej lub wcale.”
6. Inteligencja nie jest warunkiem koniecznym. Wybitni traderzy pochodzą z różnych środowisk: niektórzy mają wykształcenie finansowe, wielu przeszło z innych dziedzin, są wśród nich ludzie ze zwykłym wykształceniem, jak i profesorowie ekonomii. W rzeczywistości trading nie ma progu inteligencji; wręcz przeciwnie, ludzie „zbyt inteligentni” łatwiej stają się aroganccy i nie chcą przyznać się do błędów, co prowadzi do ogromnych strat. Wybitni traderzy potrzebują nie „inteligencji”, lecz mądrości.
Prawdziwi „zieloni listki”: „Czy handel to nie po prostu kupowanie tanio i sprzedawanie drogo? Ja, z moim wysokim wykształceniem i sukcesami zawodowymi, potrzebuję jeszcze do tego mózgu?” Kiedy tracą pieniądze, to musi być wina rynku, „jak ja mógłbym się mylić?” Kiedy kurs spada, kupują „na dnie”, a gdy spada jeszcze bardziej, kupują ponownie. Jeśli dalej spada, stają się „inwestorami wartościowymi”. Kiedy kurs trochę wzrośnie, szybko uciekają i publikują screeny w mediach społecznościowych: „Patrzcie, jaki jestem świetny, ile zarobiłem!” Kiedy kurs rośnie, mówią, że „od dawna byli przygotowani”, a kiedy spada, że „dawno już uciekli”. A potem, w środku nocy, po cichu płaczą nad swoimi stratnymi pozycjami.
Prawdziwi wybitni traderzy: „Gdyby handel był tak prosty, a wykształcenie wystarczało, żeby sobie z nim poradzić, to wszystkie pieniądze na świecie byłyby już w twoich rękach”. W rzeczywistości rynek jest równie bezlitosny dla inteligentnych, jak i dla mniej inteligentnych, więc nie ma tu żadnej różnicy. Trading wymaga nie inteligencji, lecz mądrości, pokory i szacunku dla rynku. Wybitni traderzy zachowują spokój i opanowanie zarówno przy zyskach, jak i stratach. Wiedzą, że wszystko, co zarobią, jest im dane przez rynek, a jeśli nie zachowają pokory, rynek to odbierze. Dlatego też naturalnie nie chwalą się codziennie swoimi sukcesami.
Czy „zielone listki” mogą zmienić swój los, kopiując działania wybitnych traderów? Nie.
Po pierwsze, każdy ma inny styl handlu, a robienie czegoś niezgodnego z własną osobowością jest trudne do utrzymania. Po drugie, ponieważ nie jesteś samym traderem, nie możesz w 100% idealnie naśladować jego działań: nie odetniesz strat, nie utrzymasz zysków, uciekniesz z małym zarobkiem. Nie uda ci się wejść w pozycję w tym samym czasie i w tym samym punkcie – opóźnienie o godzinę może oznaczać znacznie mniejszy potencjał zysku. Co więcej, osiągnięcie 50% skuteczności i stosunku zysku do ryzyka 2:1 już świadczy o byciu doskonałym traderem. Jeśli nie będziesz podążał za każdą transakcją, a tylko za tymi stratnymi, to po prostu stwierdzisz, że ten trader nie ma wystarczających umiejętności technicznych. „Zielone listki” bez własnej strategii handlowej i zdolności do niezależnego myślenia skazani są na kontynuowanie swojego losu jako „zielone listki”.
Jaki jest „big picture” tradingu? Istnieją różnorodne szkoły handlu, a każda z nich może stworzyć system transakcyjny o dodatniej oczekiwanej wartości. Kluczem jest potem konsekwentne wykonanie. Analiza fundamentalna, analiza techniczna, połączenie obu, price action, handel ilościowy, arbitraż, handel długoterminowy, handel krótkoterminowy i wiele innych. Jak pokazują wywiady z dziesiątkami czołowych traderów z całego świata, każda z tych szkół może doprowadzić do osiągnięcia statusu wybitnego tradera.
Wszyscy oni, włącznie z czołowymi menedżerami funduszy hedgingowych, posiadają długoterminowe, doskonałe wyniki. Ważne jest, aby znaleźć styl i model handlu, który pasuje do ciebie, a następnie kluczowe jest konsekwentne jego realizowanie. Nie należy zakładać, że ktoś się myli, tylko dlatego, że jego poglądy różnią się od twoich. Dwóch traderów o odmiennych stylach może kłócić się o ten sam scenariusz rynkowy, ale ostatecznie obaj mogą mieć rację. Najważniejsze to znaleźć styl, który jest odpowiedni dla ciebie.
Największym błędem w postrzeganiu tradingu przez zwykłych ludzi jest przekonanie, że jest on prosty.
Jako trader, który osiągnął już stabilne zyski, mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć: istnieją tylko wybitni traderzy, nie ma czegoś takiego jak przeciętny trader – albo jest się na 0, albo na 100. Przeciętny programista może pracować jako „kodziarz” od CRUD-ów, ale przeciętny trader to tylko „zielony listek”, który prędzej czy później straci pieniądze. Bycie wybitnym traderem wymaga pełnego zaangażowania, intensywnej uwagi, silnego zainteresowania tradingiem, zdolności uczenia się, intuicji, a także dużej dyscypliny w realizacji. Potrzebny jest również kapitał na eksperymentowanie i zabezpieczenie finansowe. Należy poświęcić co najmniej trzy do pięciu lat intensywnej pracy (styl „007” – czyli 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę, bez odpoczynku) – to dla tych z wysoką intuicją, średnio potrzeba pięciu do ośmiu lat, a wielu widzi znaczące rezultaty dopiero po ponad dziesięciu latach. I nawet wtedy sukces nie jest gwarantowany. Istnieje mnóstwo „zielonych listków”, którzy tracą pieniądze przez dziesięciolecia i wciąż próbują je odzyskać. Jeśli ktoś nie ma co najmniej trzech lat czasu, kosztów, odwagi, determinacji i cierpliwości, aby pracować w trybie „007”, powinien pożegnać się z drogą tradera.
Traderów można porównać do sportowców, muzyków czy malarzy. Nie możesz stać się wybitnym sportowcem czy muzykiem tylko dzięki ciężkiej pracy, musisz zaakceptować, że nie zostaniesz wybitnym traderem wyłącznie poprzez wysiłek. Osiągnięcie szczytowego poziomu w jakiejkolwiek dziedzinie wymaga podobnego nakładu czasu, potu, bólu i walki. Intuicja i wytrwałość decydują o tym, jak szybko ktoś dotrze na szczyt, a wielu nawet nie znajdzie drogi na górę.
Każdy, kto próbuje krótkoterminowego handlu na rynku, musi wiedzieć, że jego przeciwnikami są wybitni traderzy, którzy ciężko pracują i są utalentowani. Jeśli nie jesteś w stanie ich przewyższyć, twoje pieniądze zostaną przez nich zarobione.
Dla wszystkich innych, którzy nie zamierzają zostać wybitnymi traderami, nie mają zainteresowania handlem i nie chcą wkładać ogromnego wysiłku w karierę pełnoetatowego tradera, a chcą po prostu łatwo osiągnąć średni zwrot rynkowy rzędu 10-20% rocznie, najlepszą drogą jest przestać kombinować. Skupcie się na rozwijaniu umiejętności zarabiania poza rynkiem, nadal możecie uczyć się inwestowania, a następnie regularnie inwestować w fundusze indeksowe na amerykańskim rynku akcji. Po pięciu latach odkryjesz, że przewyższyłeś większość zarozumiałych, niedoświadczonych inwestorów indywidualnych, dużą grupę funduszy hedgingowych [1] i różnego rodzaju ETF-ów [2], a także 99% „przeciętnych traderów” [3].
[1] wiele funduszy hedgingowych nie przetrwa trzech lat; szczególnie wybitne fundusze hedgingowe (zarządzające aktywami o wartości co najmniej setek milionów dolarów, z rocznym zwrotem co najmniej 50%) są dostępne zazwyczaj tylko dla pracowników wewnętrznych lub zamożnych klientów z kręgu znajomych
[2] eksperymenty wykazały, że zdolność większości ludzi do wyboru akcji jest gorsza niż losowo wybierających małp
[3] statystyki pokazują, że tylko 1% day traderów osiąga stabilne zyski przez rok, a tych, którzy osiągają stabilne zyski przez ponad trzy lata, jest na pewno jeszcze mniej
Filozofia tradingu
Droga do zostania wybitnym traderem to podróż polegająca na „poznaniu siebie, zrozumieniu świata i dostrzeżeniu ludzkości”. Nie walczysz z rynkiem, lecz ze sobą samym, z własnym wnętrzem.
Poznanie siebie to szczere stawienie czoła sobie, swojej chciwości, strachowi i słabościom. To zrozumienie swoich prawdziwych mocnych stron i wad. Jeśli naprawdę popełniłeś błąd, to po prostu błąd – bez zrzucania winy i szukania wymówek. Trading bezlitośnie ujawnia twoją naturę i osobowość. Jeśli coś działa, to działa. Jeśli nie, to nie. Odwaga do nie stawiania sobie ograniczeń jest mądrością, podobnie jak odwaga do przyznania się do swoich wad. To właśnie nazywamy samoświadomością.
„Daodejing”, rozdział 33: „Kto zna ludzi, jest mądry; kto zna siebie, jest oświecony.”
Zrozumienie świata to szacunek dla rynku i ryzyka. Rynek jest bezlitosny, nie obchodzą go twoje pozycje. W obliczu prawdziwego, ogromnego kryzysu wszyscy jesteśmy tylko mrówkami. Musisz szanować rynek i zawsze zachowywać pokorę. Jeśli okażesz arogancję i pychę, rynek szybko cię nauczy. Jeśli nie przyjmiesz lekcji od rynku, czeka cię bankructwo.
Dostrzeżenie ludzkości to patrzenie na innych jak w lustro, obserwowanie codziennie płynącej na rynku chciwości i strachu, a także tego, ilu oszustów tam grasuje. To przypominanie sobie, że jeśli nie będziesz pokorny i uczciwy, nie będziesz się różnić od tych tysięcy „zielonych listków” i hazardzistów. Dostrzeżenie ludzkości oznacza również dostrzeganie tysięcy ludzkich cierpień na świecie i możliwość oddania czegoś społeczeństwu poprzez działalność charytatywną, aby uczynić świat nieco lepszym miejscem. Wielu inwestorów i wybitnych traderów to jednocześnie wspaniali filantropi i edukatorzy. „Biedny żyje dla siebie, bogaty pomaga światu” – jak Budda, ratując innych, ratujesz także siebie. Kto działa tylko dla własnych korzyści, nigdy nie zostanie mistrzem.
„Poznanie siebie, zrozumienie świata i dostrzeżenie ludzkości” to proces zarówno stopniowy, jak i wzajemnie się przenikający, wzajemnie oddziałujący i wzajemnie się wzmacniający. Żaden z tych elementów nie może zostać pominięty – to jest „dao” wybitnego tradera, a technika staje się mniej ważna. Dlatego wybitni traderzy są jednocześnie świetnymi myślicielami, ludźmi dążącymi do samodoskonalenia i posiadającymi samoświadomość.
Powyżej przedstawiam moje przemyślenia i refleksje na temat tradingu. Obie te książki są warte wielokrotnego przeczytania dla każdego zainteresowanego. Wszystkie książki Jacka D. Schwagera są bardzo dobre. Chociaż nie był on odnoszącym sukcesy traderem, stał się bardzo udanym pisarzem. Znalezienie ścieżki, którą się kocha i która do nas pasuje, to również bardzo mądry wybór.